Geert Groote

Geert Groote (ur. w październiku 1340, zm. 20 sierpnia 1384, znany jako Gerrit, Gerard lub Gerhard Groet, zaś w formie zlatynizowanej Gerardus Magnus) – holenderski diakon, kaznodzieja i założyciel wspólnoty Bractwa Wspólnego Życia.

Geert Groote stał na granicy dwóch okresów kulturowych. Średniowiecze przeżywało swoje ostatnie dni, a Geert Groote zmagał się z dekadencją swoich czasów. Z drugiej strony reformacja, renesans i humanizm rzucały już swoje cienie. Ambicje Geerta Groote, by być „sprawiedliwym człowiekiem przed Bogiem” i dbać o potrzeby bliźnich, nie są niczym nowym. Jest on jednak kimś więcej niż efektownym przedstawicielem późnego średniowiecza. Pod wieloma względami jest już człowiekiem naszych czasów. Jego droga życiowa zawiera elementy, które do dziś mogą mieć dla nas znaczenie wychowawcze.

Geert Groote urodził się w Deventer w 1340 roku jako jedyne dziecko bogatego kupca sukiennego Wemera Groote i bardzo pobożnej Heilwich van der Basselen, niedaleko Deventer Brink, które było ruchliwym miejscem podczas wielu dorocznych targów odbywających się w tym mieście. W tamtych czasach Deventer było dobrze prosperującym miastem hanzeatyckim, centrum równie dobrze prosperującego regionu IJssel.

W 1348 roku jego ojciec został burmistrzem. Geertowi Groote niczego nie brakowało w latach dziecięcych. Jednak w wieku dziesięciu lat stracił oboje rodziców na skutek zarazy – dżumy, która pustoszy całą Europę Zachodnią.

Geert Groote trafia pod kuratelę swojego wuja, równie bogatego, światowego człowieka. Kiedy Geert Groote ma piętnaście lat, jego wuj wysyła wybitnie uzdolnionego chłopca na uniwersytet w Paryżu gdzie na Sorbonie studiuje medycynę, filozofię i astrologię u ucznia Wilhelma z Ockham. W tym ognisku postępowej nauki gwiazda Geerta Groote’a strzela w górę. W wieku osiemnastu lat uzyskuje tytuł magistra, trzy lata wcześniej niż zwykle.

Oprócz chwalebnej nauki Geert Groote nie pozwala, by umknęła mu jakakolwiek przyjemność. Jego atrakcyjny wygląd, zawsze ubrany zgodnie z najnowszą modą, w połączeniu z urokiem i fortuną, czynią go centrum każdej imprezy.

Po uzyskaniu stopnia magistra w 1358 r. kontynuuje studia doktoranckie w Kolonii. Dla Geerta Groote bardzo ważne jest, aby wybrać takie studia, które będą dla niego najbardziej opłacalne. Wybory Geerta Groote nie są dokładnie znane. Pewne jest, że przynajmniej studiuje prawo kanoniczne, fizykę, astronomię i hebrajski. Przyjmuje się również, że zanurzył się gruntownie w wiedzę o okultyzmie. Przez dziesięć lat poświęcał się tej nauce w różnych miastach. Gdy Geert Groote ma dwadzieścia osiem lat, sam podróżuje jako profesor. Swoją błyskotliwą wiedzą porywa wielu słuchaczy. Gdziekolwiek idzie, wprowadza najnowsze mody.

W 1366 r. odwiedził dwór papieski w Awinionie. W tym samym czasie zostaje mianowany kanonikiem kapituły katedry w Akwizgranie (1368-1374) i kolejnym katedry w Utrechcie (1371-1374), a życie młodego, błyskotliwego uczonego szybko stawało się luksusowe, świeckie i samolubne, do momentu kiedy przechodzi wielką duchową przemianę, która powoduje wyrzeczenie się światowych uciech.

Dobrze ilustruje to spotkanie Geerta Groote z Janem van Ruysbroeckiem, najbardziej znanym mistykiem swoich czasów. Geert wyraża z jednej strony swój największy podziw dla czystości i wielkości duchowej starego opata, które były dla niego nieosiągalne. Z drugiej zaś odrzuca warunek mądrości Ruysbroecka, czyli całkowitego wycofania się ze zwykłego życia. Geert Groote wybiera trwanie w zwykłym życiu, zdobywanie w codziennej praktyce równowagi między tym, co aż nazbyt ludzkie, a wyższymi aspiracjami.

Jan Ruysbroeck opisuje to dążenie słowami: „Odpoczywać i żyć w samym Bogu, a mimo to stać obiema nogami w pełni życia”.

Spotkanie to wyglądało tak – aby nadać moc swoim ambicjom, zgłasza się do Mistrza Jana w swoim najbardziej olśniewającym stroju. Geert Groote trafia jednak w niewłaściwe miejsce. Mistrz Jan to człowiek o mocnym temperamencie, który wie, jak pokazać Geertowi jego miejsce: „Mistrzu Geert, co za pretensje masz, że znowu się tu pokazujesz? Zaprawdę, zachowujesz się jak głupiec i szaleniec i czy w ogóle nie myślisz, że zaświaty będą trwały wiecznie?” Geert Groote nie ma wyboru, musi iść i zmienić ubranie; dostaje pracę. W pewnym momencie Geert Groote na dobre odkłada swoje wytworne ubrania i postanawia zadośćuczynić wielu osobom, które skrzywdził w trakcie swojej kariery.

Wtedy, około trzydziestego piątego roku życia, nadchodzi dla Geerta Groote moment, w którym staje na progu. Zna pokusy i błędy, które może przynieść życie. Dąży jednak do wyzwolenia się spod władzy, jaką sprawuje nad nim „zło”. W tym celu Geert Groote wycofuje się na kilka lat (1374-1378) do celi klasztornej w surowym zakonie kartuzów w Monnikhuizen koło Arnhem.

W klasztorze u kartuzów wpływ na niego miał także opat klasztoru Hendrik Eger z Kalkar. W 1372 r. Geert, cierpi na poważną chorobę. Jest ona tak dotkliwa, że prosi o udzielenie mu ostatnich sakramentów. Wspomniany opat odmawia mu ich, o ile ma on jeszcze jakieś związki z „czarną sztuką”. Dopiero gdy Groote publicznie spalił swoje książki o czarnej magii, podano mu je. U kartuzów Geert był płatnym gościem, spędzającym pobyt na medytacji, modlitwie oraz studiach, kartuzem jednak nie został.

Po powrocie do zdrowia Groote postanowił prowadzić skromniejsze życie. Podarował swój dom radzie miejskiej, pod warunkiem, że będzie w nim mogła mieszkać wspólnota religijna ubogich kobiet. Kobiety same dbały o swoje utrzymanie. Nazwano je siostrami życia wspólnego. Dom ten był pierwszym z wielu wspólnot religijnych, które żyły według zasad „Moderne Devotie” („Nowoczesna miłość”) i które nie były związane z już istniejącymi organizacjami kościelnymi. Fundacja miała wielki wpływ w regionie IJssel i daleko poza nim.

Jak na standardy swoich czasów, Geert Groote nie jest fanatycznym ascetą. Jego naczelną zasadą jest zachowanie we wszystkim dokładnie właściwej miary. Geert oddaje swoje siły na naukę, pogłębianie swojego wnętrza i niekończące się rozmowy z ludźmi. Ludzie ze wszystkich środowisk przychodzą do niego po radę, zarówno w sprawach światowych, jak i duchowych. Jednak przede wszystkim Geert kładzie fundamenty „braterstwa wspólnego życia” z małą grupą wiernych. Częściowo prowadzą oni wspólne gospodarstwo domowe i ustalają za obopólną zgodą, które prace będą najlepiej służyły lokalnej społeczności.

Ich postępowanie było ściśle nakazane przez trzy śluby monastyczne: posłuszeństwa, ubóstwa i czystości. Samo w sobie nie jest to nic nadzwyczajnego w średniowieczu. Nowością na tamte czasy był jednak pryncypialny wybór życia według trzech reguł monastycznych bez składania „ślubów wieczystych”, czyli raz na zawsze.

Geert Groote opiera się rutynie, uważa, że każdy dzień powinien przynosić świadome odnowienie podejmowanych decyzji. Nad tą – w dzisiejszym rozumieniu – świadomością pracuje tzw. collatio fraternis, czyli konsultacja braterska. Na koniec każdego dnia pracy bracia spotykają się, aby spojrzeć wstecz na swoje działania i doświadczenia. Robią to otwarcie przed sobą i ze sobą, mówiąc sobie nawzajem prawdę. Na tej podstawie destylują osobiste zadania szkoleniowe, na miarę każdej osoby.

W 1379 r., po przyjęciu święceń diakonatu, został kaznodzieją misyjnym w całej diecezji Utrechtu. Sukces wynikający z jego starań był ogromny, nie tylko w mieście Utrecht, ale także w Zwolle, Deventer, Kampen, Amsterdamie, Haarlem, Gouda, Leiden, Delft, Zutphen i wszędzie indziej.

Według Tomasza à Kempis, ludzie porzucali swoje sprawy i posiłki, aby wysłuchać jego kazań, a nawet kościoły nie były w stanie pomieścić tłumów, które napływały wszędzie, gdzie się udawał.

Geert Groote promieniuje taką siłą przekonania, że kościoły i place są wypełnione słuchaczami jego wielu popularnych kazań, które następują po sobie. Diakon Geert wskazuje ludziom „zwrot ku Panu”. Ze względu na swoje siłowe podejście, jego kazania często stają się prawdziwymi kazaniami, ale mimo to trafia on do serc słuchaczy. Pomimo ciężaru, jaki Geert Groote nakłada na barki wiernych swoimi napomnieniami, chroni wolną wolę drugiego człowieka jako najwyższe dobro. To, co było przekonujące, to autentyczność kogoś, kto osobiście doświadczył wzlotów i upadków bycia człowiekiem. W swoim zdecydowanym odrzuceniu zarówno dekadencji w Kościele, jak i ruchów heretyckich, które chcą odciągnąć ludzi od praktycznego życia, Geert Groote przysparza sobie wielu wrogów.

Wiele czasu poświęcał na rozmowy i pracę z młodzieżą. Dbał także o utrzymanie sierot i ubogich nadzorując ich edukację. Dla dobra ich edukacji udało mu się namówić swojego wielkiego przyjaciela Johannesa Cele, aby nie został księdzem, ale rektorem nowego rodzaju szkoły. Dydaktyka Geerta Groote miała na celu zerwanie z ówczesnymi metodami suchego uczenia. Wprowadził on zależność wieku i faz rozwojowych uczniów do tematyki nauczania. Wprowadził też takie przedmioty jak poczucie własnej skuteczności, nauki samodzielnego myślenia i mówienia oraz wzajemnej pomocy. Przedmioty musiały mieć przede wszystkim praktyczne zastosowanie. Podczas gdy muzyka w tamtych czasach wiązała się głównie z wiedzą na temat interwałów i tym podobnych, on dodał jej również wymiar artystyczny.

Gromadził wokół siebie ludzi o podobnych poglądach, których inspirował ten sam ideał: wspólnie spędzali dzień na modlitwie i pracy; styl życia był niezwykle surowy: nazywali się „Siostry i Bracia Wspólnego Życia” oraz „Zgromadzenie z Windesheim”. Ich praca polegała w dużej mierze na pisaniu i wydawaniu (tanich) książek duchowych; nie wynaleziono jeszcze druku, więc pisanie i wydawanie książek było niezwykle kosztowne. Szerzyli wśród ludu praktyczną pobożność prostoty: kapłani mieli być dobrymi kapłanami, wiernymi swoim obietnicom i modlitwom, sumiennymi w pracy wśród ludu; małżonkowie mieli zrobić coś dobrego ze swojego małżeństwa i z wychowania swoich dzieci. Takie napomnienia z pewnością nie były nie na miejscu w ówczesnym kontekście. Ruch rozprzestrzenił się najpierw w okolicach rzeki IJssel (Zwolle, Windesheim, Deventer itd.); stamtąd rozrósł się na szerszym obszarze. W Kolonii mieli nawet kościół poświęcony Trójcy Świętej i św. Michałowi. Otrzymał on nazwę „Modern Devotion”. Jednym z najbardziej znanych pism z ich grona jest „Naśladowanie Chrystusa” (lub z oryginału łacińskiego: „De Imitatione Christi”) Tomasza à Kempis; według niektórych, po Biblii najbardziej poczytnej książce w kulturze zachodniej.

Biskup Utrechtu początkowo gorąco go poparł i zaprosił do wygłoszenia kazania przeciwko konkubinatowi w obecności zakonników zgromadzonych na synodzie. Bezstronność jego cenzur, które były skierowane nie tylko na szkodę grzechów panujących w społeczności świeckiej, ale także wymierzone przeciwko herezji, symonii, chciwości i nieczystości wśród świeckich i regularnych zakonników, wywołała wrogość kleru, a zarzuty heterodoksji zostały wniesione przeciwko niemu. Na próżno Groote wydał Publica Protestatio (Protest publiczny), w którym oświadczył, że Jezus był głównym tematem jego wykładów, że we wszystkich z nich uważa się za zgodnego z katolicką doktryną i że chętnie wystawi się na szczery osąd Kościoła Rzymskiego.

Biskup został nakłoniony do wydania edyktu, który zakazywał głoszenia kazań wszystkim, którzy nie mieli święceń kapłańskich, zaś apelacja do Urbana VI była bezskuteczna. Poprzez osobiste kontakty Geert Groote zdołał jednak zdobyć wiele dusz. Chociaż Groote był podziwiany przez wielu księży i ojców, jego fundamentalistyczne poglądy i opozycja z Utrechtu prowadziły niekiedy do porównań z późniejszym dominikańskim kaznodzieją pokutnym i kapłanem Girolamo Savonarolą. Ostatecznie na synodzie w Campen w 1383 r. uniemożliwiono mu głoszenie kolejnych kazań wprowadzając taki zakaz dla wszystkich diakonów w diecezji.

Pod koniec życia kilku kleryków, którzy należeli do jego wspólnoty, poprosiło go o utworzenie zakonu i Groote zdecydował, że powinni oni zostać kanonikami regularnymi św. Augustyna. Było to spowodowane zauroczeniem Groote’a regułą i życiem kanoników augustiańskich, których przeorem w Groenendaal, miasteczku położonym niedaleko Brukseli, był mistyk Jan van Ruysbroeck (1293-1381). Dołożono starań, by zrealizować ten projekt, ale Groote umiera na krótko przed realizacją założenia.

Zmarł na dżumę w Deventer 20 sierpnia 1384 roku, w wieku 44 lat, po wizycie u zarażonego przyjaciela.

Po śmierci diakona Geerta Groote bractwo nadal mieszkało w jego domu, który od 1391 roku nazywany był Domem Heer-Florensa, który zorganizował bractwo i nadał mu ostateczną formę. Uczynił to w szczególności nadając mu porządek dzienny w postaci reguły kanonicznej oraz zakładając w 1387 roku Kongregację w mieście Windesheim, położonym 24 km na północ od Deventer, gdzie założono klasztor, który stał się kolebką kongregacji kanoników regularnych z Windesheim, która z czasem osiągnęła liczbę stu domów i stała się liderem w serii reform podejmowanych w XV w. przez wszystkie zakony w Niemczech.

Zapoczątkowanie tego ruchu było wielkim osiągnięciem w życiu Groote’a; doczekał się on narodzin i początków powstania, towarzystwa zwanego „Bractwem Wspólnego Życia”.

Dk. Geert Groote znany jest jako „czcigodny”.

Na wizerunkach dk. Geert Groote jest zawsze przedstawiany z jedną lub kilkoma książkami przy sobie; zazwyczaj czyta lub pisze.

opr. dk. Krzysztof Kaput