Terencjusz

W hagiografii chrześcijańskiej nie istnieje samodzielna, wyodrębniona postać „diakona Terencjusza” wspominanego indywidualnie 30 lipca. Data ta jest jednak kluczowa w kalendarzu liturgicznym ze względu na nakładanie się i łączenie relacji o kilku różnych grupach starożytnych męczenników z okresu prześladowań za cesarza Decjusza (około 250–251 roku). Imię Terencjusz pojawia się w tym kontekście w dniu 30 lipca, gdy Kościół wschodni wspomina opisaną wcześniej grupę biskupa Polichroniosa, diakonów Muko i Łukasza oraz perskich książąt Abdona i Sennisa. W synaksariach (księgach żywotów świętych) pod tą samą datą dopisana jest bardzo bliska im chronologicznie i geograficznie grupa innych męczenników rzymskich i afrykańskich: Terencjusz, Maksym, Pompejusz (Publiusz) i Afrykan. Ze względu na to, że obie grupy cierpiały w tym samym czasie (ok. 251 roku), były sądzone w tym samym procesie imperialnym i doznawały podobnych tortur, w późniejszych, skróconych spisach liturgicznych doszło do złączenia ich funkcji.

Natomiast w tradycji hagiograficznej Kościoła prawosławnego istnieje postać diakona Terencjusza (Terencjusza z Salairu), który zginął jako nowomęczennik w XX wieku.

Chociaż nie został on jeszcze formalnie kanonizowany w ogólnocerkiewnym kalendarzu (ze względu na niepełne dokumenty śledcze z czasów sowieckich), w hagiografii Syberii funkcjonuje jego bardzo wyrazisty i spisany żywot.

Służył na początku XX wieku w cerkwi w zabytkowym mieście Salair (rejon dzisiejszego obwodu kemerowskiego na Syberii, między Barnaułem a Kemerowem). Posługiwał tam wspólnie ze świętym kapłanem Rafałem. Krótko po rewolucji październikowej, podczas sprawowania przez nich Boskiej Liturgii, do świątyni wtargnął uzbrojony oddział bolszewików, aby aresztować duchownych. Wierni stanęli w ich obronie, a o. Rafał prosił o możliwość dokończenia nabożeństwa. Diakon Terencjusz, ogarnięty nagłym ludzkim strachem przed torturami, uciekł z cerkwi i ukrył się. Bolszewicy nie czekali na koniec nabożeństwa. Pojmali księdza Rafała, przywiązali go za nogi do końskiego ogona i wlekli po krzakach oraz bezdrożach poza miasto, po czym wrzucili go do głębokiego dołu i tam zamordowali wraz z kilkoma świeckimi.

Następnej nocy o. Rafał objawił się diakonowi Terencjuszowi we śnie. Stał w lśniących, białych szatach z kościółka i złotym wieńcu na głowie, mówiąc łagodnie: „Bracie! Ty się uląkłeś i uciekłeś, a ja już przyjąłem wieniec chwały. Chodź za mną”. Diakon Terencjusz obudził się z głębokim żalem, zrozumiał swój błąd i natychmiast wyszedł z ukrycia. Udał się wprost do placówki bolszewików, otwarcie wyznał swoją wiarę i ogłosił, że jest duchownym. Został natychmiast aresztowany i po okrutnych torturach zamordowany.

Według syberyjskich podań hagiograficznych, w miejscu gdzie bolszewicy ukryli ciała o. Rafała, diakona Terencjusz i zamordowanych z nimi świeckich, z ziemi zaczęło bić potężne, bąbelkujące pod ciśnieniem święte źródło (Salairskie źródło). Woda ta nigdy nie zamarza, nawet podczas najcięższych syberyjskich mrozów, a wierni pielgrzymują tam masowo do dzisiaj.

W lokalnych synaksariach (wspomnieniach męczenników ziemi ufienskiej i syberyjskiej) święty Diakon czczony jest zazwyczaj w ruchome święto Soboru Nowomęczenników i Wyznawców. Święto to obchodzone jest w niedzielę najbliższą dniowi 25 stycznia (starego stylu / 7 lutego nowego stylu).